Karpacz - Karpacz super miejscowość!
Dla naszej Gosi, odkąd zaczęła studiować architekturę, chyba wszystkie góry jawią się jako skansen niesamowitości. Kiedy usłyszeliśmy o zagubionej w naszych polskich Karkonoszach świątyni Wang postanowiliśmy wysłać ją do Karpacza. Ona ma prawdziwego bzika na punkcie góralskich budowli. Śmiała się z nas potem, że z takim znawstwem opowiadaliśmy o tej góralskim kościółku, który choć unikalny na skalę światową i piękny, z górami tak naprawdę nie ma nic wspólnego, chyba tylko to leży u podnóża góry Śnieżki. Już po przyjeździe do pensjonatu
Karpacz i obejściu tego urokliwego miasteczka turystycznego Gosia była oczarowana. A to co w Karpaczu okazało się dla niej najpiękniejsze, przeczucia nas nie myliły, to była Świątynia Wang. Jeszcze długo po tych wakacjach opowiadała nam, że ten ewangelicki kościółek z przełomu XII i XIII wieku to prawdziwa perełka. Zbudowano go bowiem aż w Norwegii w miejscowości o nazwie Vang, położonej nad jeziorem o tej samej nazwie. Tak się stało, że ta sakralna budowla przypominająca łódź Wikingów, skonstruowana z sosnowych bali jako kościół klepkowy, bogato zdobiony figurami i jakimiś łuskami rybimi, czy coś w tym rodzaju, no oczywiście drewnianymi, trafił do Polski. Jak to się stało to już nie pamiętam. Gośka opowiadała, że go rozebrano tam w Norwegii i w częściach dotransportowano w nasze góry. On tak naprawdę był zbudowany bez użycia gwoździ, a to już dla naszej córki coś, o czym opowiadała z wypiekami na twarzy. Cieszę się, że postanowiliśmy ze Staszkiem tam ją posłać, bo Karpacz tak ją urzekł, że pojedzie tam znowu. Na pewno przyśle wam kartkę.

Podobne arytkuły